U Fornalików przebywałam już od trzech dni. Wujostwo było poza domem, zajęte swoją pracą, a ja miałam przygotować coś na obiad, oraz zrobić niewielkie zakupy w pobliskim markecie. Było koło południa, kiedy wychodziłam z domu, więc do czasu ich powrotu miałam jeszcze sporo czasu.
Nie spieszyłam się z niczym, bo po co? Do sklepu przeszłam się pieszo, spacer dobrze mi zrobił. Poza tym była piękna pogoda, aż szkoda było jej nie wykorzystać.
Tym, co pakowałam do wózka na zakupy, za zbytnio się nie przejmowałam, wuj udostępnił mi jedną ze swoich kart, przez co zrobiło mi się w sumie bardzo głupio, bo nie chciałam żyć na ich koszt. Ale moje obecne położenie wręcz do tego mnie zmuszało... A on twierdził, że pieniądze to nie wszystko. Ale to i tak nie zmieniało tego, że czułam się naprawdę nieswojo.
Chciałam sięgnąć po masło orzechowe, na które miałam chęć, ale... Kto do diaska wymyślił TAK wysokie regały? Tupnęłam nogą, po chwili znów wspinając się na palcach i wyciągając ręce jak najwyżej się dało. Bezskutecznie.
Zirytowałam się, kiedy usłyszałam czyjś śmiech. Momentalnie zaprzestałam swoich prób i spiorunowałam śmiejącego się wrogim spojrzeniem. Od razu zaprzestał.
- Może pomogę? - spytał poważnie, posyłając w moją stronę uroczy uśmiech. Nie czekając na moją odpowiedź sięgnął po rzecz, którą próbowałam sięgnąć i mi ją podał. - Powinni wymyślić jakieś stołki, albo obniżyć półki, prawda?
Czy on próbował się ze mnie naśmiewać, czy jednak to były szczere intencje?
- Tak, powinni. Dziękuję - odparłam sztywno, jeszcze raz przelotnie zerkając na swojego rozmówcę. Jego niebieskie oczy nieprzerwanie mnie obserwowały.
- Może za tę pomoc skusisz się na małą kawę i ciastko, skoro tak bardzo chciało Ci się słodkiego?
Że co? Najpierw się naśmiewa, a teraz chce jeszcze mnie poderwać?
- Wybacz, ale będziesz musiał wypić tę kawę i zjeść to ciastko w samotności - wsadziłam słoiczek do metalowego wózka i ruszyłam przed siebie, nawet nie oglądając się za siebie. Musiałam stamtąd jak najszybciej wyjść i liczyć, że już nigdy go nie spotkam.
Boże, co za typ! Myśli, że tymi ładnymi oczkami i tym uśmieszkiem przekupi mnie za to, że wyśmiewał się z tego, że nie byłam w stanie sięgnąć po coś, co było wysoko? Czy to moja wina, że miałam raptem 163 centymetry wzrostu? Pewnie u niego sprawdzała się maksyma „wysoki jak brzoza, głupi jak koza”. Dupek. Głupi i przystojny dupek.
Będąc przy kasie widziałam go jeszcze raz. Właśnie płacił za swoje zakupy, rozmawiając z kasjerem. Na szczęście chyba mnie nie zauważył. Nie chciałabym myśleć, jak to mogłoby się zakończyć.
Powrót był trochę trudniejszy, zważając na dwie torby, w których schowane były zakupy. Nie były one za duże, ale zauważyłam, że przy każdym ciężarze, jaki musiałam nosić, szybciej się męczyłam.
Po powrocie do domu wróciłam do przygotowywania obiadu. Kiedy ziemniaki się gotowały, przysiadłam nad prasą, jaką wuj miał w zwyczaju czytywać przy śniadaniu. Pogrążyłam się w lekturze na temat tego, co działo się w Chorzowie na tyle, że nawet nie zauważyłam, kiedy w domu zjawił się Waldemar.
- Co takiego ciekawego wyczytałaś, że nawet byś nie zauważyła, jakby ktoś nas okradał? - zaśmiał się, całując mnie w czoło.
- To samo co Ty dziś rano - odpowiedziałam, podnosząc się z krzesła. Odlałam ziemniaki, po czym nałożyłam je na talerz, tuż obok klopsików.
- O nie, moja panno. Siadaj i jedz - pogroził palcem, po czym wskazał na talerz.
- Nie jestem głodna, później zjem.
- Nie jesz teraz tylko dla siebie, musisz przede wszystkim myśleć o tym maluchu, co się rozwija o tu - mówiąc to dotknął mojego brzuszka. Westchnęłam z rezygnacją, odwracając się do niego tyłem. Nałożyłam sobie mniejszą porcję, której i tak pewnie nie zjem. Przez tego typa z supermarketu odechciało mi się jeść.
Siedzieliśmy przy czteroosobowym stole. Wuj pożerał zawartość talerza z prędkością światła, a ja gmerałam w swoim bez najmniejszych chęci.
- Co ciekawego dziś porabiałaś? - zapytał, kiedy skończył pochłanianie swojej porcji. Oderwałam się od patrzenia w jedzenie i spojrzałam na niego. Przetarł dłonią twarz, po czym zaplótł palce razem i oparł o nie brodę.
- Trochę sprzątałam, później byłam na małych zakupach i zrobiłam obiad - uśmiechnęłam się kwaśno na myśl o zakupach. - I w międzyczasie trochę czytałam. Nic ciekawego.
- Nic ciekawego, powiadasz? Musimy to chyba zmienić... - ten uśmieszek cwaniaka odrobinę mnie przerażał. - Zabieram Cię jutro na trening moich chłopaków. Popatrzysz sobie na nich, może któryś Ci się spodoba? - jęknęłam zdegustowana. Czy on siebie słyszy? Mój własny wuj ma na myśli przyprowadzenie mnie na trening swoich piłkarzy? W dodatku co on powiedział? Że mam sobie na nich patrzeć, może któryś przypadnie mi do gustu?
Mam dość facetów na naprawdę długi czas. Jeden już mnie wyrolował i załatwił na naprawdę długi okres. Poza tym... Nie, zdecydowanie nie.
- Chcesz mnie swatać? - spytałam prosto z mostu, a ten wzniósł ręce do góry w geście obronnym.
- Po prostu sądzę, że moi chłopcy są bardziej odpowiedzialni w porównaniu tego, który od Ciebie nawiał.
- I Ty sądzisz, że co? Że któryś zechce dziewczynę z brzuchem? Wujku, proszę Cię...
Zacisnął wargi, pocierając dłonie. Głowił się, a mi robiło się coraz bardziej dziwnie. Czemu? Nie wiem... Miałam rację – nikt nie zechce kogoś z dzieckiem. Przecież maluch to zbyt duża odpowiedzialność. Poza tym czy ktoś chciałby wychowywać nieswoje dziecko? Więc po jaką cholerę to robił?
- Odpowiedzialny mężczyzna przyjmie pod swoje ramiona i Ciebie, i Twoje dziecko. Pokaże, że jeśli zależy mu i to nie tylko na Tobie. Nieodpowiedzialny kretyn ucieknie przy pierwszej lepszej okazji.
Oh, czyżby Maciej należał do tej drugiej grupy?
taram! chyba nie muszę mówić, kto jest tym przystojnym głupkiem z supermarketu...:D

W końcu się spotkali i oby nasza bohaterka wybrała się na trening to pewnie będzie kolejna okazja do spotkania. :D
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział ;*
No w końcu się spotkali :D nie tak wyobrażałam sobie ich pierwsze spotkanie, ale byłam blisko bo rozumiem że ich drugie spotkanie będzie na treningu :D czekam na kolejny, pozdrawiam ;*
OdpowiedzUsuńW KOŃCU SIE SPOTKALI, TAK♥♥
OdpowiedzUsuńhej, mam nadzieję że ich następne spotkanie wypadnie nieco lepiej hahh<3
czekam nn <3
Melduję się!
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo fajny i trochę taki przełomowy ^^
Nareszcie się spotkali, chociaż... troszkę inaczej sobie to wyobrażałam, ale lepsze takie niż żadne :D
I mam nadzieję, że niebawem będzie kolejne.
Czekam, ślę buziaki :**
Pozazdrościć spotkania! XD No, ale w końcu się spotkali, a czekałam naprawdę długo, aż trzy rozdziały! :D
OdpowiedzUsuńAż się nie mogę doczekać ich kolejnego spotkania ^^
Czekam na kolejny rozdział, bo ten naprawdę niesamowity XD
Hehe XD
OdpowiedzUsuńFajne to xD
Podoba mi się XD
Cudnowne ❤
Czekam na kolejny <3
Buziak :**