13 lut 2017

jedenaście

Ostatni tydzień pobytu Mariusza w Chorzowie minął jak z bicza strzelił. Starał się przez te dni spędzać ze mną jak najwięcej czasu, co tylko powodowało jeszcze większą aprobatę u mojego wuja, który bardzo entuzjastycznie zareagował na wiadomość, że niedługo przeniosę się w nowe miejsce. Ciotka nie była wcale lepsza.
- Niech się pani nie martwi, będę tam pilnował dziewczyny jak oka w głowie - zaśmiał się do ciotki Kasi, opierając brodę o moje ramię, a także zaciskając dłonie na moim brzuchu. Byliśmy w trójkę na lotnisku, Mariusz miał samolot do Nantes, do którego było jeszcze prawie godzina. Ja jeszcze zostałam w Polsce, bowiem mieszkanie nie było kupione, a Stępień chciał mi oszczędzić hotelowego życia. Jednakże obojgu spodobało się nam jedno lokum i to właśnie ono będzie remontowane...pod naszą trójkę.
Nadal ciężko mi uwierzyć, że...że chce, abym tam była. I to nie dlatego, że „umiem francuski”, jak to rzucił żartem, kiedy mi tłumaczył swój szalony plan. Tu coś jest. Taka...zażyłość między nim, a mną.
Może nadinterpretuję, czy coś w tym stylu, ale to ma głębszy sens. Z jednej strony się tego boję, bo kto mądry opuszcza kraj dla drugiej osoby, którą zna trochę jak miesiąc czasu? Ale z drugiej...chcę tego. Coś nowego, z osobą, którą połączyły mnie mocne więzi. Pomimo tego, jaki jest.
Od chwili, kiedy jestem w Chorzowie... Stałam się zupełnie inną osobą. Fakt, z początku było dziwnie, potwornie dziwnie – bałam się ogólnego odtrącenia z powodu ciąży. Jeszcze wcześniej tego, jak zareaguje wujostwo. Przecież tak nagle na ich głowę zwaliła się chrześnica w dodatku z brzuchem! Jak to mogło wpłynąć na opinię nazwiska Fornalik!? Jednak mężczyzna się tym nie przejął, tylko przygarnął nas z otwartymi ramionami.
Mariusz, pomimo swojego falstartu, też miał duży wpływ na to. Pokazał mi, że nie wszyscy są jak Maciej. Jest głupi, ma swoje odpały, ale to czyni go wyjątkowym. I to mnie chyba do niego przyciągnęło – mogę być przy nim sobą, nie muszę udawać wielkiej pani studentki studiującej prawo. Mogę być zwykłą Izą, która nie musi się bać, co będzie jak już na świecie pojawi się mała Marysia. Która może się szczerze cieszyć z dosłownie wszystkiego. A to dzięki niemu...
Dzięki niemu na nowo czerpię z życia, odcinam się też od rodziców... Trochę się tego obawiam, ale staram się odtrącać tę myśl jak najbardziej się da. I to nie tylko dlatego, że nie mogę się denerwować – nie chcę mieć z nimi już żadnej styczności.
Z zamyślenia wyrwały mnie jego usta, które składały buziaka na moim policzku. Mimowolnie się uśmiechnęłam. To było potwornie słodkie!
- Postaram się, aby mieszkanie było gotowe jak najszybciej. Pilnuj się, będę często dzwonił - kolejny buziak, tym razem w połączeniu z pogładzeniem brzuszka i... - A Ty, mały potworku, nie dawaj tak mamie w kość i szykuj się na przybycie tutaj. Czeka Cię super przygoda.
Od uśmiechania się zaczęły mnie boleć policzki. Tymczasem Stępień jakby nigdy nic na pożegnanie pocałował mnie w czoło, a ciotkę w policzki i ruszył w stronę swojego terminalu, ciągnąć walizkę na kółkach.
- Mariusz ma poukładane w głowie. Świetnie się spisze w roli tatusia - słowa Katarzyny gwałtownie ściągnęły mnie na ziemię.
- Co? - powtórzyłam zaskoczona, patrząc się na kobietę jak na osobę, która spadła z księżyca. Spojrzała na mnie pobłażliwie.
- Nie mów mi, że nie widzisz, jak on na Ciebie patrzy. Jak Ty na niego patrzysz...
- Niby jak? - ściągnęłam brwi ku sobie, opierając dłonie na biodrach.
- Dokładnie tak samo, jak ja na Twojego wuja od ponad trzydziestu lat - złapała moją rękę i pociągnęła za sobą w kierunku wyjścia z lotniska.
Że co ona chce mi przekazać? Przecież nie... Mówiąc i mając na myśli, że ta relacja to coś innego... Nie brałam pod uwagę tego, że to może tak daleko zajść...
Kto mądry w wieku dwudziestu jeden lat chciałby dziewczynę z dzieckiem? Przecież to się nie trzyma kupy... Mariusz musi się wyszaleć, potem myśleć o tym dorosłym życiu. Na pewno nie ze mną...
- Mariusz cieszy się z Marysi tak samo jak i Ty. A nawet i bardziej.
- Ciociu, nie żartuj...
- Nie żartuję! - zaprotestowała piskliwie.
- To brzmi tak niedorzecznie...
- Ale tak jest - znów wtrąciła. - Sama niedługo się o tym przekonasz, Izuś. Naprawdę.

Rozmawialiśmy głównie wieczorem przez Skype'a. W ciągu dnia były to w większości wiadomości tekstowe na Facebooku, rzadziej telefony. Przez kamerkę telefonu pokazywał mi niezmiernie szybkie postępy w doprowadzaniu lokalu do użytku dla nas – już po dwóch dniach praktycznie gotowa była jedna z sypialni i zaczęty salon z aneksem kuchennym. Powiedział, że jak dobrze pójdzie, to za tydzień, maksymalnie dwa już będę mogła do niego dołączyć. 
Wspólnie mieliśmy powziąć przygotowania pokoiku dla Małej, a następnie oczekiwać jej pojawienia się na tym świecie, które zbliżało się nieubłaganie. Trochę mnie to przerażało, szczególnie to, że do pomocy będę miała tylko – w sumie aż – Mariusza, ale pokładałam w nim większe nadzieje, że nie będzie tego robił, bo musi, tylko dlatego, że chce... 
~ To jak się czują moje kobiety? ~ spytał niewinnie. Z początku do mnie nie docierało to, co powiedział... Ale kiedy dotarło... Poczułam to coś, o którym się mówi w przypadku głębszych relacji. 
- Twoje kobiety mają się wręcz cudownie - uśmiechnęłam się do ekranu, po chwili mając przed oczami uszczęśliwionego Stępienia.
ja wiem, zu suess, ale to chyba dobrze, co nie? przecie i Izka, i Maniek zasłużyli na to szczęście, co nie?:) 

8 komentarzy:

  1. Jest tak cudownie, że aż się boję pomyśleć co się stanie by przerwać tę całą sielankę :D
    Niech już szybko do niego tam leci!

    OdpowiedzUsuń
  2. znając twoje zapędy boję się, że jeszcze coś im popsujesz :P czekam na kolejny, pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeeeeeny *.*
    Jakie to piękne!!!! ❤❤❤❤❤❤❤
    Oni są tacy slodcy <33333333
    Cudo ❤❤
    Czekam <3
    Buziaki ;****

    OdpowiedzUsuń
  4. Iza i Mario są cudowni 😍 Co z tego że tak szybko? Jeśli się kochają to czemu nie? 💕 to wspaniale że Iza znalazła odpowiedniego faceta, bo ten cały Maciek ugh cipeusz i tyle 😤
    Już się nie mogę doczekać jak będzie wyglądało ich wspólne mmieszkanie 😍😍
    Czekam z niecierpliwością na kolejny i życzę dużo duuużo weny 😘
    Jeśli masz ochotę to zapraszan też do mnie hey-a-ngel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem!
    Rozdział miód, cud i maliny :D
    Ależ słodko! I nie mam nic przeciwko temu, żeby tak już było zawsze, bo niesamowicie przyjemnie się patrzy na to szczęście, jakie jest wokół Izy i Mariusza. Nawet nie próbuj nam tego psuć, nie pozwalam! :D
    Weny, buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  6. gshgdd jak slodko!!♥ az milo sie o nich czyta gdy sa tacy szczesliwi♥ ale cos czuje ze i tak zaraz to popsujesz..;-;

    OdpowiedzUsuń
  7. wcale nie za słodko, tak ma być, jasne? :D
    pomijam już to, że znając Cię to zaraz się coś zepsuje... XD
    dobra, lecę dalej nadrabiać :D buziak ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. No! W końcu słodko i uroczo! <33
    Uwielbiam Izę i Mariusza, idealnie dopasowana para *o* Tak przyjemnie się ich czyta, że omg aż chcę więcej <3
    Ale jest dopiero 11 rozdział, więc wiem że w zanadrzu masz coś wybuchowego XD
    Czekam z niecierpliwością <3

    OdpowiedzUsuń